Menu:
Warto poczytać:
Robi się gorąco
W wiosce Smurfów jak co każde 5 lat zrobił się gorąco. Nie chodzi o to, że lato przychodziło do nich rzadziej niż gdziekolwiek indziej, ale o to, że zbliżały się kolejne wybory na mentora wioski. Wszyscy wiedzieli, że wygra Papa Smurf, ale wszyscy kochali także te napięcie i walkę pomiędzy kandydatami. Wioskę jak zwykle wypełniły banery reklamowe. Papa Smurf był nawet z początku przeciwny umiejscawianiu swojej twarzy na banerach, ale w końcu dał się namówić. Okoliczne drukarnie miały sporo roboty, głównie za sprawą Ważniaka, który był święcie przekonany, że przerwie trwającą od pół wieku passę zwycięstw Papy Smurfa. Nikt natomiast nie wierzył w to, że ktoś może pokonać ich mentora w zbliżających się wyborach, a już na pewno nie Ważniak, któremu okoliczne stoiska targowe wydrukowały chyba z milion plakatów i ulotek. Ważniaka nie interesowały tylko plakaty, ale wszelkiego rodzaju inne usługi poligraficzne. Chciał mieć plakietki ze swoim wizerunkiem. Doszło w pewnym momencie do tego, że w wiosce Smurfów niemal wszystkie banery reklamowe należały do Ważniaka. Uważał on, że dobra kampania wyborcza, to klucz do sukcesu, a takie sprawy jak usługi poligraficzne przy tego typu przedsięwzięciu są niezbędne. Oprócz Papy Smurfa i Ważniak było jeszcze dwoje kandydatów - Smurfetka i Laluś. Jednak oni umieszczali swoje banery reklamowe tylko po to, aby wszyscy i zawsze mogli na nich patrzeć. Laluś chciał nawet aby Ważniak polecił mu które drukarnie ma wybrać aby było dobrze i tanio. Oczywiście ten odmówił. Nie zniechęciło to jednak Lalusia i znalazł on drukarnię, która wykonała dla niego wszystkie reklama świetlna na jakie miał ochotę Lalus. Teraz można go było zobaczyć na papierze toaletowym, na pudełkach do mleka, na chusteczkach higienicznych i chyba wszędzie indziej też. Tak więc można powiedzieć, że kampania wyborcza toczyła się pełną parą i że wszystko (według kandydatów) będzie tak jak sobie zaplanowali, ale jednak... Na trzy dni przed wyborami wybuchła w wiosce epidemia smoczej ospy. Zachorowali wszyscy prócz Ważniaka. Na wyborach pojawił się tylko on. Tylko on zagłosował. Na siebie... no i kto powie, że Smurfna demokracja jest sprawiedliwa??